Od rana zacząłem buszować przy Wigierskim Parku Narodowym. Platforma widokowa, a potem wieża widokowa w Kruszniku. Cieszyłem się, bo właśnie zaliczyłem wszystkie Parki Narodowe w Polsce. 23 rozsiane po całym naszym kraju. Naprawdę warto je wszystkie zwiedzić.
Jezioro Wigry.
Mulaczysko
Zaparkowałem sobie przy Wystawie Historii Rybołówstwa WPN. Tutaj pusto, zajrzałem do środka na wystawę i ruszyłem rowerem na dalsze zwiedzanie. Udało mi się z tym parkingiem, bo zaraz obok w samych Wigrach korek i parkingi płatne.
Moja trasa: Główną atrakcją jest Pokamedulski Klasztor w Wigrach. Do niego zajrzę potem, najpierw pojechałem zobaczyć widoki z cypla, jest tu mały punkt widokowy i mały darmowy parking dla aut, dla wtajemniczonych. Niby nic szczególnego, ale ogrom wody wokół robi wrażenie.
Klasztor zrobił na mnie duże wrażenie. Całość dostępna do zwiedzania. Wieża zegarowa, kościół, ogrody, mieszkania zakonników, apartamenty papieskie. Jest restauracja, kawiarnia i niezłe widoki.
Miło zobaczyć taką tabliczkę gdy serio rozglądałem się czy można gdzieś tutaj legalnie zostawić rower.
Ja jeszcze zrobiłem mało kółko po okolicznych wsiach i wróciłem do samochodu. Czarna Hańcza
Znowu nie widziałem dalej sensu, gdzieś tu się więcej kręcić po lasach, więc pojechałem do Suwałk. Pierwsze co tu zrobiłem to wykąpałem się w Aquaparku. Na multisporcie mam go za darmo. Potrzebowałem chwili relaksu i spokoju. Dalej klasycznie spacerowałem ulicami miasta.
Budka w której co miesiąc są wystawiane pracę lokalnych twórców.
Konkatedra św. Aleksandra w Suwałkach
Kościół Rzymskokatolicki pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Nie zaglądałem do środka, bo nie byłem godnie ubrany, a wszędzie taka informacja wisiała. Na wnętrzach kościołów rzymskokatolickich już mi tak nie zależało.
Przez miasto przepływa Czarna Hańcza i jest też jezioro Arkadia. Pełno ludzi korzystało z plaży. W tym upale życie przeniosło się z centrum właśnie tutaj.
Ja w dalszym ciągu podążałem na północ. Byłem w szoku jak tu się krajobraz zmienił. Niby płasko, ale tak wszystko pofałdowane, specyficzny i piękny krajobraz moren polodowcowych. Pojechałem na najbardziej znaną morenę czołową czyli Górę Cisową 256m n.p.m. Parę kroków trzeba było zrobić pod stromę wzgórze.
W centrum kadru Rowelska Góra, tam dzisiaj będę :D
Drogi tu jednak robiły się coraz gorszej, brak asfaltu i wszelakie utrudnienia xD
Najgłębsze jezioro w Polsce - Hańcza. Tak w sumie posiedziałem chwilę na pomoście no i stwierdziłem, że nie ma co robić nad tymi jeziorami.
Objechałem jezioro w koło i wszedłem na wieżę widokową, na górze Leszczynowej. Z góry jest zawsze lepszy widok.
Kawałek dalej najwyższy szczyt Woj. Podlaskiego Rowelska Góra. 298m n.p.m. Brak dojścia do najwyższego punktu, trzeba było przejść miedzą w polu. Zbieram powoli najwyższe punkty wszystkich województw w Polsce. Parę ładnych widoków udało mi się ustrzelić.
To najdalsze miejsca od domu w mojej podróży. Trójstyk Polsko-Litewsko-Rosyjski z wiadomych powodów odgrodzony drutem kolczastym. Choć miejsce bardzo pod turystów przygotowane. Jest tutaj parking i ładna ścieżka do tego miejsca z opisami po drodze. Na stronę litewską można sobie przejść.
Postanowiłem podjechać blisko atrakcji kolejnego dnia, ja pierniczę jaka tutaj była tragiczna droga. Nigdy w życiu nie spotkałem żeby było z kilkanaście świateł na robotach drogowych, a jak wiadomo to one się zmieniają minimum po 5 minutach jak nie po 10. I tak co chwilę, masakra. Koło godziny jechałem niecałe 20 kilometrów.
Pewien etap mojej wycieczki się zakończył. Po przejechaniu tej tablicy wiedziałem, że klimat się zmieni.
Pomnik Sękacza w Żytkiejmy.
Chciałem spać w legalnym miejscu, ale się nawet nie dało tam dojechać, więc zmieniłem plany. Podjechałem na nową wieżę widokową w miejscowości Stańczyki.
To zapowiedź pierwszej atrakcji kolejnego dnia :D
Niedaleko dalej była ładna wiata Velo i tam rozstawiłem namiot. Spokojna noc w cywilizowanym miejscu :D
Nocka upłynęła dobrze, ale za gorąco już było nawet z rozpiętym śpiworem.
Dzisiaj jako pierwszy turysta dzisiaj zagościłem na mostach w Stańczykach, są to dwa równoległe mosty kolejowe (Wybudowano 2 dlatego, że gdy 1 zostanie zniszczony to drugi zostanie, tak myśleli podczas wojny :) ), mają 36m wysokości. Aktualnie są własnością prywatną. Nie powiem robią wrażenie i warto się nimi przejść. Tym bardziej gdy jesteś tu prawie sam.
Ogólnie dużo Litwinów się tu kręci i turystów z krajów skandynawskich. Przeszedłem jednym mostem, zszedłem na dół, po schodach do góry i drugim mostem powrót.
Znalazłem się na Mazurach. Krótki spacer po Węgorzewie. Właśnie tutaj zdałem sobie sprawę, że te tereny słyną z bunkrów, schronów, fortyfikacji.
W miejscowości Mamerki możemy zobaczyć dobrze zachowane bunkry z II wojny światowej przeznaczone dla Kwatery Głównej Niemieckich Wojsk Lądowych. Nawet nie wiecie jak w taki upał jest dobrze wejść do bunkru. Wystawy poświęcone głównie drugiej wojnie światowej i zaginionej bursztynowej komnacie. Jest też pokaźna wieża widokowa i dobry widok na jezioro Mamry. Całość zwiedzania jest podzielona na 3 części. Ostatnia to największe pozostałe bunkry.
Jak tu było super chłodno :D
No to jak Mamerki zaliczone to czas na Wilczy Szaniec. Tu wszystko jest o wiele bardziej porobione dla turystów, ale i droższe. Skusiłem się na dobrą grochówkę z kotła. Ryb nie lubię, więc muszę gustować w czymś innym.
Całość zwiedzałem z audio przewodnikiem. Bardzo spoko jest to zrobione, masa informacji. Teren jest duży, trochę czasu na to wszystko idzie.
Najbardziej mi się spodobał opis zamachu na Hitlera 20 lipca 1944. Zostało to odtworzone na specjalnej sali, więc można było to sobie znacznie łatwiej wyobrazić. Do tego ciekawy opis audio.
Miałem problem, bo nie wiedziałem gdzie dalej jechać, wszędzie trzeba było kilometrów narobić. W końcu padło na Sanktuarium w Lipce, które leży już na Warmii. Nazywane przez niektórych Częstochową Północy. Piękne miejsce tylko odbywająca się msza przeszkodziła w zwiedzaniu środka świątyni.
Kawałek dalej miasto Reszel. Miejsce bardzo urokliwe. Wszystko co największe wokół siebie. Gdyby zamiast parkingów w centrum zostało by dołożone np. więcej zieleni to byłoby to jedno z najpiękniejszych rynków w Polsce. Wokół mamy zamek, kościół, wysoki most. Słyszałem, że na zamek nie warto wchodzić. Na wieżę kościelną nie udało mi się wejść, bo akurat była msza, organista zagradzał wejście do góry :)
W mieście Ryn zrobiłem sobie przerwę na obiad. Zamówiłem sobie pizze na wynos w Pizzerii Marconi i ją z przyjemnością zjadłem nad Jeziorem Ryńskim. Polecam to miejsce.
Dojechałem do ostatniego miejsca na dziś. Giżycka. Jak zwykle spacer wśród atrakcji. Wieża widokowa z widokiem na Jezioro Niegocin.
Przyjemnie się spacerowało przy brzegu. Jako człowiek, który nie bywał wcześniej w tych rejonach, stacja Orlen dla Łodzi mnie najbardziej zaskoczyła :D Okazałe jest tutaj Molo przechodzące przez dworzec kolejowy.
Na nocleg wróciłem na parking pod wieżą widokową, nie znalazłem innego miejsca, tak żeby mi pasowało jutro pod pierwszą atrakcję :D

0 Komentarze