O 9:00 rano poszedłem zwiedzać Twierdze Boyen w Giżycku. Twierdza Boyen w Giżycku powstała w latach 1843 – 1855 jako obiekt blokujący strategiczny przesmyk pomiędzy jeziorami Niegocin i Kisajno. Tak na wejściu pomagałem Finom ogarnąć parkomat tylko w języku polskim. Skąd oni mają wiedzieć że najpierw trzeba niebieski kliknąć żeby wybrać kartę, a potem zielony przycisk żeby potwierdzić. Ogólnie twierdza bardzo duża. Aż idzie się po niej pogubić i nie wiadomo w którą stronę dalej iść. W sumie dość mało opisów. Tak tylko jest frajda z chodzenia po obiekcie, ale poza tym nic więcej. Dobrze, że chociaż mapkę dawają, ale oznaczenia nie są idealne.
No to ruszyłem na południe, na punkt widokowy nad największe jezioro w Polsce Śniardwy. Jak się tak patrzy aparatem przez wizjer to nie czuć tej wielkości. Jezioro jest długie na ponad 22km i szerokie na 13.4km.
A ja znalazłem się w Mikołajkach mieście położonym między Jeziorem Tałty a Mikołajskim, które jest podłączone z Śniardwym. Obeszłem sobie wybrzeże, zaliczyłem kładkę i z powrotem do samochodu. Nie było tu nic więcej dla mnie, ale może tu wrócę na jakiś całodniowy rejs statkiem po mazurskich jeziorach.
No to kolejne miasto Mrągowo. Tu podobnie obejście centrum i zobaczenie jeziora Czos
Słynny amfiteatr
Tutaj też zjadłem super kartacze w restauracji Ciepłe Kluchy.
Czas na Olsztyn. Kolejne miasto wojewódzkie na liście. To już do zwiedzenia pozostało mi tylko Opole i Kielce, choć już w granicach tych miast już byłem :)
Stary Ratusz w Olsztynie zlokalizowany na Rynku Starego Miasta. Budynek wzniesiono około 1500 roku w stylu gotyckim, a później przebudowywano w stylu barokowym. Dosyć ciasno na rynku, jak na wojewódzkie miasto.
Zamek Kapituły Warmińskiej
Kościół ewangelicko-augsburski pw. Chrystusa Zbawiciela
Pomnik Mikołaja Kopernika. Mikołaj Kopernik spędził w Olsztynie blisko 5 lat, pełniąc funkcję administratora dóbr kapituły warmińskiej.
No nie powiem, że dosyć ekspresowo mi to poszło, ale po tygodniowej podróży, to już nie miałem ochoty wymyślać sobie atrakcji w miastach. Raczej spacerek po najważniejszych punktach i jazda dalej w kierunku domu. Rozpoznanie zrobione, będę wiedział gdzie mogę wrócić :D
Wyjazd ma się ku końcowi trzeba go zakończyć dobrym akcentem...
Dzień 8
Zakończenie
Te Mazury zaczęły mi gubić przyjemność z podróży. W tych miastach nie mogłem znaleźć nic dla siebie. Na Podlasiu było zdecydowanie inaczej.
Kolejny dzień się zaczął i dojechałem na same otwarcie do Parku Etnograficznego w Olsztynku. Widziałem na mapie, że jest dość duży, więc postanowiłem zobaczyć czy warto.
Oczywiście na początku byłem sam i było zdecydowanie warto. Totalnie można przenieść się w dawne czasy, właśnie przez tą wielkość skansenu, wszystko odpowiednio odwzorowane, a do tego pracownicy poprzebierani w dawne stroje wykonujący pracę w terenie. Jedna pani zrywała zioła w specjalnym miejscu inna zmiatała przed chatą. Można było porozmawiać i usłyszeć ciekawostki. Zagrody ze zwierzętami również na plus. Minusik za remonty, ale nowości same nie powstaną. Dla mnie to była super atrakcja, myślałem, że spędzę tutaj z 30minut, a zeszło mi prawie 1.5h.











Dzień się bardzo dobrze zaczął, dalej trafiłem do nowego otwartego (2022) muzeum bitwy pod Grunwaldem. Widać, że nowo budowane, bo w takim surowym betonowym klimacie. Ogólnie w porządku, ale krótko. Znów się chodzi z audio-przewodnikiem.
Najlepsze wrażenie robi pole bitwy, w sumie nie byłem świadomy, że jest to w taki sposób zagospodarowane. Przypadkowo się znalazłem w skansenie jak i tutaj.

Z zaplanowanych rzeczy to wspiąłem się parę metrów na najwyższy punkt województwa warmińsko-mazurskiego. Najwyższy szczyt Wzgórz Dylewskich - Dylewska Góra (312 m n.p.m.) Wzgórze Morenowe, wszedłem sobie na małą wieżę widokową. Piękny widok, ale nic szczególnego na horyzoncie nie wpadło mi w oko. Na północy Polski nic nie pobije Wieżycy na Kaszubach :D

Na sam koniec zostawiłem sobie prawdziwą ucztę. Wpadłem do Jacka z Pizzerii Jolanta w Bydgoszczy na pizze 10 mięs. Do tego sos bekonowy, zajebista pizza. Jacek przeniósł pizzerię w nowe miejsce i byłem tam przed oficjalnym otwarciem :D
Zakończenie
Te Mazury zaczęły mi gubić przyjemność z podróży. W tych miastach nie mogłem znaleźć nic dla siebie. Na Podlasiu było zdecydowanie inaczej.
Kolejny dzień się zaczął i dojechałem na same otwarcie do Parku Etnograficznego w Olsztynku. Widziałem na mapie, że jest dość duży, więc postanowiłem zobaczyć czy warto.
Oczywiście na początku byłem sam i było zdecydowanie warto. Totalnie można przenieść się w dawne czasy, właśnie przez tą wielkość skansenu, wszystko odpowiednio odwzorowane, a do tego pracownicy poprzebierani w dawne stroje wykonujący pracę w terenie. Jedna pani zrywała zioła w specjalnym miejscu inna zmiatała przed chatą. Można było porozmawiać i usłyszeć ciekawostki. Zagrody ze zwierzętami również na plus. Minusik za remonty, ale nowości same nie powstaną. Dla mnie to była super atrakcja, myślałem, że spędzę tutaj z 30minut, a zeszło mi prawie 1.5h.
Dzień się bardzo dobrze zaczął, dalej trafiłem do nowego otwartego (2022) muzeum bitwy pod Grunwaldem. Widać, że nowo budowane, bo w takim surowym betonowym klimacie. Ogólnie w porządku, ale krótko. Znów się chodzi z audio-przewodnikiem.
Najlepsze wrażenie robi pole bitwy, w sumie nie byłem świadomy, że jest to w taki sposób zagospodarowane. Przypadkowo się znalazłem w skansenie jak i tutaj.
Z zaplanowanych rzeczy to wspiąłem się parę metrów na najwyższy punkt województwa warmińsko-mazurskiego. Najwyższy szczyt Wzgórz Dylewskich - Dylewska Góra (312 m n.p.m.) Wzgórze Morenowe, wszedłem sobie na małą wieżę widokową. Piękny widok, ale nic szczególnego na horyzoncie nie wpadło mi w oko. Na północy Polski nic nie pobije Wieżycy na Kaszubach :D
Na sam koniec zostawiłem sobie prawdziwą ucztę. Wpadłem do Jacka z Pizzerii Jolanta w Bydgoszczy na pizze 10 mięs. Do tego sos bekonowy, zajebista pizza. Jacek przeniósł pizzerię w nowe miejsce i byłem tam przed oficjalnym otwarciem :D
https://maps.app.goo.gl/wMr1YWpjAVAQGFoV8
Dojeżdżając do domu na liczniku mi wybiło 1960km. Aż się nie chce wierzyć, że tyle wyszło.
Myślę, że z pewnością pominąłem wiele ważnych punktów, ale wszystko robiłem według własnego samopoczucia i aktualnych pomysłów. Wszystkie nocki miałem w namiocie, co bardzo ułatwiło przemierzanie kilometrów i zaoszczędziło dużo pieniędzy. Z Podlasia jestem mega zadowolony, to co traktowałem z najwyższym priorytetem spodobało mi się najbardziej. Było co oglądać i wokół tego była całkiem niezła historia. Z minusów to jednak gdy się zwiedza ośrodki miejskie i miejsca zagęszczone to trochę brakuje komfortu, normalnego noclegu. Trzeba mieć kawał doświadczenia i cierpliwości, żeby wiedzieć gdzie się dobrze zatrzymać namiotem. Zabawa w chowanego samochodem. Na Mazury to najlepiej mieć kompana podróży. Ciekaw jestem kiedy wrócę na te tereny i jaki pomysł będę miał w przyszłym roku na moje wakacje.
Dojeżdżając do domu na liczniku mi wybiło 1960km. Aż się nie chce wierzyć, że tyle wyszło.
Myślę, że z pewnością pominąłem wiele ważnych punktów, ale wszystko robiłem według własnego samopoczucia i aktualnych pomysłów. Wszystkie nocki miałem w namiocie, co bardzo ułatwiło przemierzanie kilometrów i zaoszczędziło dużo pieniędzy. Z Podlasia jestem mega zadowolony, to co traktowałem z najwyższym priorytetem spodobało mi się najbardziej. Było co oglądać i wokół tego była całkiem niezła historia. Z minusów to jednak gdy się zwiedza ośrodki miejskie i miejsca zagęszczone to trochę brakuje komfortu, normalnego noclegu. Trzeba mieć kawał doświadczenia i cierpliwości, żeby wiedzieć gdzie się dobrze zatrzymać namiotem. Zabawa w chowanego samochodem. Na Mazury to najlepiej mieć kompana podróży. Ciekaw jestem kiedy wrócę na te tereny i jaki pomysł będę miał w przyszłym roku na moje wakacje.

0 Komentarze