Powracam w Sudety na jednodniowy wypad. Ugadam się na wieczór ze znajomymi we Wrocławiu, ale postanowiłem jechać od rana i zdobyć 2 szczyty do Sudeckiego Włóczykija.
Zaparkowałem przy czeskim kamieniołomie. Nie miałem pewności czy to było legalne :D
Moja krótka trasa: Co fajne to dość szybko pojawiły się fajne widoki.
Królowa Śnieżka :)
W centrum na lewo Dvorský les – mój następny cel wycieczki.
Przez drzewa, ale widok dopatrzyłem. Na prawo Ruprechtický Špičák, w centrum w oddali na prawo Wielka Sowa, centrum Suchawa, na lewo Bukowiec.
Co najlepsze ja byłem przekonany, że na szczycie jest wieża widokowa, a tu tylko przekaźnik. Královecký Špičák zdobyty bez większych trudności. Naprawdę długo czekał na siebie. Wielokrotnie z daleka go widziałem.
Na zdjęciu widać autostradę w budowie, która połączy się z polskim odcinkiem przy Lubawce.
Szczeliniec Wielki i za nim Śnieżnik.
Kamieniołom podkopuje Szeroką Górę, która należy do Diademu Gór Polski :D
Pierwszy cel za mną. Przejechałem kawałek dalej do miejscowości Žacléř. Kiedyś była tutaj kopalnia węgla. Ogólnie bardzo urocze centrum, spodobało mi się. Odwiedziłem czeski sklep, w którym jak zawsze siedzi Azjata, i ruszyłem w trasę.
Moja trasa: Oczywiście pierwsze spojrzenie na Královecký Špičák.
W sumie nie przeglądałem tej trasy dokładnie, nie byłem świadomy, że wchodzę w Karkonosze :D
Horská chata OZON.
Pogoda idealna do wędrówek, ja w szybkim tempie pokonywałem kolejne kilometry.
Znowu piękne panoramy przede mną. Na lewo wyspa to Chełmczyk, na prawo Zadzierna.
Kolejny widok to na grubo :D Ciekawa perspektywa. Od lewej Chełmiec i Cichawa. Ślęża w oddali w centrum. Na prawo pasmo Dzikowca.
Jak to w Czechach – znów bunkry na szlaku.
Tutaj ładnie widać Jezioro Bukówka.
Coraz bliżej Rýchorská bouda.
Karkonosze na wyciągnięcie ręki. Nie byłem nastawiony na to i oglądanie ich z bliska przynosiło mi radość.
Już przy Boudzie. Tam jak zwykle Czesi popijali piwko i zajadali się jakimiś plackami z jagodami. Ja tutaj tylko na chwilę pooglądałem widoki i ruszyłem w dalszą drogę.
Zapomniałem odpowiednio podładować telefonu (miałem kilkanaście procent) i takim moim sposobem jest zrobienie zdjęcia aparatem i podążenie klasycznie według mapy bez GPS. Udało się bez problemu.
Ależ wszędzie było pełno jagód :D
Zdobyłem upragniony szczyt Dvorský les (1035 m n.p.m.). Nie znalazłem żadnej tabliczki, musiałem robić fotę przy kolejnej tablicy informacyjnej.
Schodziłem na dół jakimś szlakiem rowerowym.
Na końcu natrafiłem na zamek, obecnie raczej pałac. Niestety nie jest on udostępniony do zwiedzania – jest własnością prywatną, robiłem foty zza bramy.
Tak minął dzień. Nawet byłem zaskoczony tutejszymi krajobrazami. Już stworzyłem sobie nową trasę na kiedyś, łączącą Rýchorską boudę z okolicami Łysociny, zaczynając po polskiej stronie. Lubię, gdy mnie jakiś rejon zachęci do dalszego zwiedzania.

0 Komentarze