W jesiennym klimacie pojechałem spontaniczne zaliczyć parę szczytów do Sudeckiego Włóczykija oraz na koncert Muzykuny w Szwajcarce.
Cieszyłem się, bo w końcu, bo dwóch próbach prawdopodobnie uda się zdobyć Śnieżne Kotły i cokolwiek zobaczyć. Na szlaku początkowo spokój, a ja ciąłem ostro pod górę.
Obok Koralowej Góry mamy piękny punkt widokowy, z której dojrzałem Rudawy Janowickie, tam dzisiaj jeszcze będę.
W pewnym momencie mocno zawiało i zerwało prąd na dobre kilkanaście minut. Nie przeszkodziło to jednak, bo muzyka nadal grała :D
Po koncercie, śpiewanki w środku schroniska. Długo nawet nie siedziałem, nie było za bardzo z kim.
2 fragmenty występu:
Rzadko bywam w Karkonoszach w letnich klimatach, ładnie było, ale od samego początku mocno wiało.
Wysoki Kamień
Elegancki widoczek na Śnieżkę. Problem w tym, że szły tu takie tłumy, że ciężko było się zatrzymać i zrobić zdjęcie. Przypomniałem sobie dlaczego omijam to miejsce w popularnych miesiącach. Na szczęście potem już było lepiej.
Głowę chciało urwać tak wiało, porobiłem fotę widoczków schowałem się przy ścianie i zjadłem szybki obiad.
Na lewo na zdjęciu w oddali Ślęża, obok niej Radunia, a przed nią Trójgarb. Po prawo mamy Chełmiec.
Na środku Ostrzyca Proboszczowicka wygasły wulkan na pogórzu Kaczawskim
Černá hora
A na środku pięknie widać Ještěd, to jego brakuje mi do skompletowania Korony Sudetów.
Zacząłem się kierować w kierunku Harrachovy kameny mojego głównego celu na dziś. Kiedy ostatni raz próbowałem zdobyć ten szczyt to za Labská bouda (tym schroniskiem na zdjęciu ) się poddałem. Śniegu po kolana.
A teraz szło się bardzo przyjemnie, ten płaskowyż kusił mnie od dawna. Na zdjęciu Karkonosze najwyższa Studničná hora 1555m n.p.m, chociaż cypel Śnieżki na lewo również widoczny.
Typowy widok dla Czech xD
A tutaj za to pięknie zrobili, sklepik i punkt informacyjny w stylu bunkra
Vrbatova bouda
Szlak łatwy i przyjemny, tak się zatacza wielkie koło, więc co chwilę nowe widoki.
Cel został zdobyty, w 3 próbie :D
To jest mega ciekawe zdjęcie na stronę zachodnią. Po lewo taki spiczasty to mój ukochany Klic 759, na środku w oddali Studenec 737, lekko od niego w prawo taki płaskowyż leżący na terenie Niemiec Hochwald - Hvozd 749, na prawo Luz 793.
Kończyłem powoli koło, tylko nie wróciłem do Śnieżnych Kotłow, a poszedłem stroną czeską pooglądać ich schroniska.
Najpierw Martinova bouda. Czesi jak to oni kufle pełne piwa i kofoli. Ja nie miałem czasu na przerwę, chciałem być odpowiednio wcześniej przed koncertem.
Brádlerovy boudy
Petrova bouda
A na koniec polskie schronisko "Odrodzenie" w którym miałem przyjemność spać.
Schodziłem zielono-czarnym szlakiem. Gdy zniknąłem w lesie, szlak był na tyle komfortowy, że sobie zbiegałem :D
Takie wycieczki w Karkonoszach lubię :D
Dotarłem do Szwajcarki, w dobrym czasie. Kolejny raz jestem tutaj na koncercie zespołu Muzykuny. O dziwo ludzi dość mało.
Dzień 2
Miałem tu w okolicy szczyt do zaliczenia, więc się szybko rano spakowałem i ruszyłem.
Na zejściu z schroniska ktoś sobie jeszcze elegancko spał.
Sokolik
Śnieżka z przełęczy Karpnickiej. Nie liczyłem dzisiaj na zbyt wiele widoków, podgląd tras nie dawał mi wielu szans.
Szczyt do" Sudeckiego Włóczykija" Wielka Kopa 871m n.p.m
Nikt raczej nie wchodzi na ten szczyt od tej strony, bo od drugiej są popularne kolorowe jeziorka, na których ja już wcześniej byłem.
Taki ładniejszy fragment trasy z Wielką Kopą w całej okazałości.
Śmiałem się, że jest tutaj tak wszystko opuszczone do momentu gdy musiałem się przedzierać, przez krzaki.
Na szczycie oczywiście spotkałem ludzi, idących od drugiej strony. Jakiś trudniejszy fragment trasy może by się znalazł, ale jak na jeden z najwyższych szczytów Rudaw Janowickich było spoko. Kiedyś na szczycie stała wieża widokowa i wiata dla turystów.
Nawet udało się coś zobaczyć :D
Wróciłem na parking i pojechałem w Góry Kaczawskie.
Przez pewien czas myślałem, że Turzec leży w miejscu góry Połon. Zazwyczaj szczyty do odznaki zawierają coś charakterystycznego. Na razie powitały mnie ciekawe widoki.
Na górze bez atrakcji wysokość 684m n.p.m. Zrobiłem sobie takie koło wokół szczytu. Pojawiły się widoki np. na Szczeliniec Wielki.
Tak zszedłem do zielonego patrzę, a tu widok, który podsumował cały mój wyjazd. Aż nie mogłem uwierzyć, że mój całkowicie przypadkowy plan, zawierał taką niespodziankę na zakończenie.
Śnieżne Kotły wraz z Sokolikiem i Krzyżną Górą. Mój weekend przedstawiony na jednym zdjęciu.
Taki to luźny weekend sobie przeżyłem i myślę, że będzie jeszcze takich wiele z koncertami jako cel wokół którego układam resztę. (Ciągnie mnie na jakiś koncert do Schroniska "Pod Muflonem")

0 Komentarze