Moja Beskidzka Majówka - Mszana Tuchów CZ.2

Dzień 3
04:40 Wschód SłońcaWschód słońca - dzień 3 Poranne słońce Poranek na szlaku

Dobrze się wstaje na te wschody jak ma się 50 metrów do widoku, a potem znów można sobie spać. 07:30 wyruszyłem w drogę.Początek marszu

Zdobyłem Babią Górę po drodze i zacząłem zejście w kierunku Rojówki. Krajobraz zaczął się zmieniać na Pogórze. Zaczęły się asfaltowe drogi których niestety miało być coraz więcej. Staram się zawsze uchwycić klimat tego miejsca, czytając np. ogłoszenia na słupach.Zejście w kierunku Rojówki Krajobraz Pogórza Lokalne ogłoszenia

Przełęcz Św. Justa 376m n.p.m i kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny na Juście w Tęgoborzu. Znalazłem się na Pogórzu Rożkowskim. Nigdy wcześniej nie zwiedziałem tego pasma. To świetny czas by to nadrobić. Pogoda znów piękna. Przy kościele klasyczna tabliczka Szlaku Architektury Drewnianej. Miło mi się kojarzy, głównie z Bieszczadami i Beskidem Niskim.Kościół na Juście

Największą atrakcją tego regionu jest "Jezioro Rożnowskie/Zalew Rożnowski – zbiornik zaporowy w województwie małopolskim, powstały w wyniku spiętrzenia Dunajca." Dzisiejszy dzień będzie poświęcony odkrywaniem tego terenu. Koło Wzgórza Lipka szlak niebieski skręcił z asfaltu na łączkę, a potem ukazał mi się przepiękny widok Dunajca. Aż usiadłem i zrobiłem sobie przerwę na śniadania. Cudowne widoki wokół, do tego cisza.Widok na Dunajec Przerwa na śniadanie

Panorama tego miejsca :DPanorama Dunajca

Tak więc moja wędrówka polegała na szukaniu widoków Dunajca. Szedłem szlakiem otaczającym go i zalew.Szlak wzdłuż zalewu

xDDZabawny akcent na trasie

"Kościół św. Mikołaja został wzniesiony w Tęgoborzu w 1753r, a na obecne miejsce, bardzo atrakcyjne widokowo przeniesiono go w 1982r."
Faktycznie wszystko elegancko porobione wokół i super widoczek na zalew.Kościół św. Mikołaja Widok na zalew spod kościoła

Stąd daleko po drugiej stronie widać moją metę. Jeszcze ponad 15km mi pozostało. Nareszcie szlak schował się do lasu. Mamy tutaj szczyt Ostrą Górę i Ostrą Górę Północną. Bez widoków, ale i bez drogi asfaltowej. Tak sobie idę i widzę z daleko coś tam chodzi. Początkowo myślałem, że Sarny.
Później myślałem, że to kozy, ale podchodzę bliżej i okazały się to owieczki. Owce Kameruńskie. Nie bały się podeszły do mnie. Nie wiem co robiły tutaj w środku lasu, wokół nie było żadnych zabudowań.Owce Kameruńskie w lesie Spotkanie z owieczkami

Zobacz wideo ze spotkania z owieczkami

Zszedłem z niebieskiego szlaku w drogę leśną tak aby być bliżej wody. To był strzał w dziesiątkę. Trafił mi się widok na zaporę.Widok na zaporę

Później świetna dróżka tuż przy Dunajcu. Tak półtora kilometra aż. Mógłbym tak znacznie więcej.Ścieżka nad Dunajcem

Bujająca się kładka przez Dunajec, wróciłem na niebieski szlak.Kładka nad Dunajcem Powrót na niebieski szlak

Tak sobie już po chodnikach powoli docierałem do wsi Bartkowa-Posadowa, gdzie mam zarezerwowany nocleg. Nareszcie mogłem się wykąpać i odpocząć w łóżku. Właścicielem domu jest pani sołtys i ona uświadomiła mnie, że wędrowcy często tu zaglądają, bo niebieski szlak o którym mówiłem to znany szlak szlak Tarnów- Wielki Rogacz. No to już wiem, że ten szlak w całości nie przejdę. Limanowa - Wielki Rogacz to jest coś co można przejść :D Kupiłem też sobie ręcznie roboty ser kozi. Bardzo dobry.Wieś Bartkowa-Posadowa Kozi ser rzemieślniczy Odpoczynek

Jako, że było wcześnie. Poszedłem do Gródka nad Dunajcem zrobić parę zdjęć z cypla. Bez plecaka to od razu lepiej.
Wyspa Grodzisko.Wyspa Grodzisko 1 Wyspa Grodzisko 2 Widok z cypla Jezioro Rożnowskie po południu Gródek nad Dunajcem

Tak minął kolejny dzień.
Moja trasa:

31.5km 746m przewyższenia. Przyjemne liczby, szlak łatwy tylko asfaltu sporo. Jutro czas na sprawdzian, czas na 40km wędrówki!

Dzień 4
05:40 a ja już na szlaku. Tym razem nie było wschodu słońca, ani nie można było wrócić do spania. Trzeba było zapierniczać, bo kawał trasy do zrobienia. Skrótem zacząłem wędrówkę do Glinika.Poranek na szlaku

To był właśnie ten dzień, gdzie już nawet w lesie będę miał asfalt. Nic na to nie mogłem poradzić.Asfalt w lesie

Za to zostałem obdarowany widokiem na Tatry z szczytu Żebraczka :DWidok na Tatry z Żebraczki Tatry w oddali

Widok w kierunku Beskidu Niskiego.Widok na Beskid Niski

Ludzie to mają niezłe widoki z domów :)Widok z domów

Tak łapałem te atrakcje przemierzając przez kolejne wioski. Obiad przed sklepem spożywczym.Obiad pod sklepem

W Falkowej złapałem widok na resztę mojego dnia.
Widok na Pogórze Cieżkowickie, mamy tutaj też pasmo Brzanki z którego zaczynałem Szlak Trzech Pogórzy.Widok na Pogórze Ciężkowickie

Wieża widokowa na Bruśniku to mój następny cel.Wieża na Bruśniku

Zająców to jeszcze w kadrze nigdy nie złapałem z tak bliska :)Zając z bliska

Tak patrzę, daszek nad pniem drzewa. Niby to historyczna lipa pod którą odpoczywały wojska polskie podczas powrotu z Odsieczy Wiedeńskiej w 1683r.Historyczna lipa

Kościół w Bruśniku.Kościół w Bruśniku

Niewiele miejsc zostało, gdzie można ujrzeć konia pracującego w polu.Koń w polu

Podejście w tym słońcu było odczuwalne, ale w końcu dotarłem. W tej budce pod wieżą spałem w zeszłym roku w Listopadzie. Wtedy była sama mgła i nic nie widziałem. Szczyt nazywa się Styrki i ma 420m n.p.m.Szczyt Styrki

Od prawej Jaworze, później wyspa Chełm, a po lewo najwyższa Maślana Góra.Panorama z wieży Bruśnik

Udało mi się wypatrzyć górę Jaworz. Tento dystans pokonany robi wrażenie :)Widok na Jaworz w oddali

Zszedłem do miasta, które już znam czyli Ciężkowice. Zjadłem tu dobry domowy obiad. Najkrótszą możliwą trasą przez dwór Paderewskiego i rynek przebiłem się na drugą stronę. Podejście z miasta mnie trochę podmęczyło. Miałem się przejść ścieżką w koronach drzew, lokalna atrakcja. Tylko gdy zobaczyłem cenę 40zł za kawałek ścieżki to poszedłem dalej. Co śmieszne droga obok prowadziła na wysokości tej ścieżki, więc nic nie straciłem :DCiężkowice Ścieżka w koronach drzew

Cmentarz wojenny nr 141.Cmentarz wojenny nr 141

Cmentarz partyzantów z oddziału Regina II. Jest duża tablica z opisem ostatniego boju oddziału.Cmentarz partyzantów Regina II

Kilometr za kilometrem mijał, głównie po asfalcie. Trzeba było po prostu iść przed siebie i nie marudzić. Tak przecinałem wzgórza wchodziłem do wsi i tak w kółko.
Kościół w Rzepienniku Biskupim

To zdradzę teraz główny cel wyprawy. Chciałem połączyć mój ślad z Małego Szlaku Beskidzkiego ze Szlakiem Trzech Pogórzy. Tak by utworzyć jedną całą linię :D
Na zdjęciu pasmo Brzanki, a ja dziś zmierzam na nocleg na tamtejszą wieżę widokową.Pasmo Brzanki

Zrobiłem zakupy w Jodłówce Tuchowskiej i rozpocząłem finałowe wejście wyprawy. Nie było tak łatwo, chyba najbardziej mnie niosła motywacja właśnie wejścia na żółty szlak 3 pogórzy.

Udało się! Jest sukces. To była wyjątkowa chwila. Skończyły się również górki, a za chwilę już miałem nocleg. 40km też zostało pokonane.Żółty szlak osiągnięty Sukces na szlaku

Trasa moja dzisiaj:

39.8km 1167m przewyższeń.

Szkoda tylko, że Bacówka na Brzance zakończyła działalność w tym roku. Przez byłem skazany znów na nocleg pod gołym niebem :)
Niestety zachód słońca był za lasem, ale złota godzina dostarczyła pięknych zdjęć.Złota godzina Kolory wieczoru Wieczór na Brzance Nocleg pod gołym niebem

Najlepszy widok wyjazdu!
Wspaniały widok na Mogielicę, a po prawej od niej Jaworz. Jak to wszystko pięknie ułożyło się w całość.

Widok na Mogielicę i Jaworza

Gdy nastała noc rozłożyłem się z tyłu w trawie. Gdzieś już tam drobne otarcia się pojawiły. Trochę kilometrów jednak zrobiłem.

Dzień 5
04:23 - wszedłem na wieżę zobaczyć czy widać Tatry. Nie było widać, więc poszedłem dalej spać.Poranna wieża

Nie spieszyłem się rano, na spokojnie zjadłem śniadanie i się wyszykowałem. Ogólnie pustki w tych rejonach, jeden pan tylko z psem szedł na spacer.Spokojny poranek

Tak się zasiedziałem, że musiałem się lekko spieszyć na dół.
Pożegnałem się ze szlakiem 3 Pogórzy i ruszyłem w kierunku miasta. Dopiero za Ptasznikiem zrobiły się widoki, no i oczywiście asfalt. Wydaje mi się, że najbardziej gorąco dzisiaj było. Słońce strasznie grzało, cieszyłem się, że zostało mi jeszcze kilka kilometrów.Zejście z pasma Upał na trasie

Pasmo Brzanki od drugiej strony.Pasmo Brzanki z dystansu

Nie spodziewałem się, ale udało mi się Jaworza wyostrzyć.Wyostrzony Jaworz

Kościół w Burzynie i dalej w dół aż do momentu wkroczenia do Tuszowa, gdzie już do końca było płasko.

Kościół w Burzynie Płaski odcinek do Tuszowa

Zajrzałem jeszcze na rynek, nawet sporo ludzi było i korzystali z lokalnych lodziarni. Koniec szlaku na dworcu w Tuszowie to koniec. Kilkanaście minut i ruszyłem pociągiemRynek i lodziarnia Dworzec kolejowy

Jeszcze miałem małe problemy z dotarciem do domu. Do Tarnowa dojechałem bez problemu, później się okazało, że mój pociąg jest opóźniony o 90 minut. Wsiadłem na chwilę do lokalnego, ale dowiedziałem się, że dojeżdża za późno do Krakowa. Wiec poczekałem za następnym i biegiem leciałem, żeby zdążyć. Na całe szczęście pociąg czekał parę minut i po moim przyjściu odjechał po minucie.
Moja dzisiejsza krótka trasa:

Podsumowanie

134.2km

4760m przewyższenia.


Udało się zrealizować założone cele, a w dodatku niebieski szlak Tarnów - Wielki Rogacz został w części zrealizowany. Chyba w następnej kolejności w Beskidach mógłbym zrobić odcinek Limanowa - Wielki Rogacz. Tak się nim podjarałem podczas wędrówki. Tak dla odświeżenia smaku zapiekanki i powrotu do Pienin i Beskidu Sądeckiego.

Prześlij komentarz

0 Komentarze

Ad Code

Responsive Advertisement