Czytając wiele moich poprzednich relacji można było się domyślić, że nocleg w Libercu nie był przypadkowy. Musiało się coś za tym kryć.
Więc na start pokaże Wam jedno zdjęcie i zaczynamy ten dzień.
Przejazd z Liberca na początek trasy:
Kurtka zimowa, czapka, statyw na plecy i ruszyłem na szczyt Jested. Puściutko wszędzie. Na górę trochę ponad 2km w miarę korzystnym terenie.
Hotel z nadajnikiem o tej porze powodował, że miałem wrażenie, że idę w kierunku jakieś bazy na obcej planecie.
Na szczycie byłem jeszcze, gdy było ciemno. Parking hotelowy pełen, z moich oględzin wynikało, że spokojnie za darmo mógłbym wjechać tu do góry o tej porze. Ludzi też się trochę pokazało już o tak wczesnej porze. To chyba był taki jedyny minus, wjeżdżające samochodu i przez to więcej ludzi niż zwykle na wschodzie słońca.
Widoki wspaniale, uwielbiam oglądać miasta w czasie nocy.
Tutaj mi się super naświetlił przejeżdżający samochód.
Panorama Karkonoszy
Polski akcent - Elektrownia Turów w Bogatyni.
Widok na południowy-wschód. Na tylnym planie po lewo Kozakov za nim lekko po prawo Kumburk, a jeszcze bardziej po prawo, te dwa większe to Tabor i Redice.
Ciężko było znaleźć odpowiedni kadr, nieprzysłoniętymi słupkami i przeszkodami. Chmury chociaż ładnie podświetlone, wiedziałem, że popsują sam moment wschodu.
Śnieżka i Lucni Hora
Wschód :D
Bezdez i Maly Bezdez
Na tym zdjęciu jest wiele świetnych szczytów z Sudeckiego Włóczykija i innych odznak. W centrum dobrze widoczny stożek to najwyższy szczyt Gór Łużyckich czyli Luz. Najbardziej po prawo to Vapenny.
Tutaj całkiem po lewo Kottmar 583 m n.p.m, a po prawo Rotstein 455 m n.p.m. – najwyższe wzniesienie na Płaskowyżu Budziszyńskim.
Szrenica i Śnieżne Kotły
Dłużej nie było sensu tutaj być. Nawet kawy z automatu kupić nie było można :D Na koniec się pochwalę, że właśnie w tym momencie zostałem zdobywcą Korony Sudetów - 22 szczyty w Polsce, Czechach i Niemczech.
Schodziłem asfaltową drogą, troszkę dłuższa, ale za to szybko i bez niespodzianek. Czas jechać w stronę domu. Dosłownie jechałem i wjeżdżałem na kolejne szczyty.
Prosečský hřeben (593 m n.p.m.) najwyższym wzniesienie Kotliny Libereckiej. Na szczycie mamy restauracje oraz wieże widokową. Niestety o tej godzinie wszystko pozamykane.
"Černá Studnice 869 m n.p.m. jest najwybitniejszym szczytem Grzbietu Czarnostudnickiego po czeskiej stronie Gór Izerskich"
Znów Was zabrałem w Czeskie Góry Izerskie, chociaż tutaj największą atrakcją została koza, która elegancko pozowała.
Na widoki musiałem poczekać do następnego szczytu. Niestety tutaj już musiałem zapłacić za parking i na górę wjechać nie można było :D
Na Hvezde prowadzi z początku ładna aleja. Oczywiście dobrze widoczny Jested jak i Tanvaldský Špičák to ten szczyt po prawo z restauracją.
Urocza wieża Štěpánka na szczycie otwarta w 1892r. ma wysokość 24 m.
Od lewej Szrenica, Śnieżne Kotły, Kotel, Lucni Hora
Od lewej z ważniejszych Jizera, Smrk i Bukovec na który się wybieram.
Tuż przy polskiej granicy pozostał mi jeden szczyt Bukovec (1005 m n.p.m.) Problem w tym, żeby się dostać na sensowny parking, czyli taki w zasięgu kilku kilometrów od szczytu to trzeba wjechać autem do góry 6km drogą do wioski Jizerka, która ma długą historię.
Malownicza wieś położona na 862 m n.p.m. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1539 roku. Początkowo bywali tutaj drwale i poszukiwacze kamieni szlachetnych. Potem się to rozbudowało poprzez otwarcie huty szkła. Po II wojnie światowej niemieckich mieszkańców przesiedlono, a na ich miejsce weszli czescy leśnicy.
Jest to miejsce popularne do tego stopnia, że pobiłem swój rekord w czekaniu w kolejce na dużym parkingu aż zrobi się miejsce. 30 minut stałem i próbowałem wjechać jak ktoś wyjedzie, no tragedia. Do tego sam parking 36zł. Wielki chaos samochodowy.
To moja trasa piesza tutaj: Gdyby nie te samochody, które również się pchały poza parking pod zakaz byłoby całkiem przyjemnie. Klimat piękny, wiele restauracji sprawiało, że bez problemu bym znalazł miejsce by zjeść w spokoju.
Ja sobie zrobiłem takie kółko po wsi, okrążyłem Bukovec i dopiero na sam koniec zdobyłem jego szczyt.
Karlovský most
Leżąc przy Chatce Górzystów zawsze zastanawiałem się co jest za tym pasmem bogatym w skałki. Teraz już mi się w głowie to poukładało :D
To już ostatnie zdjęcie Jested :)
Piękny kadr na zakończenie wycieczki
Podsumowanie:
Zawsze mam jakieś wewnętrzne blokady gdy muszę robić takie objazdówki, gdzieś za granicą, ale w sumie wyszło to całkiem spoko.
Dużo jeżdżenia wyszło ponad 750km. Czyli na spokojnie mógłbym sobie jechać w Beskid Żywiecki na weekend, a zawsze mi żal paliwa :D
Po tylu latach zdobyłem Koronę Sudetów, bardzo mnie to cieszy. Na koncie Sudeckiego Włóczykija mam 98/100 szczytów. Tylko 2 mi zostały w Czechach, ale blisko granicy, szykuje się finałowy wyjazd z szampanem :D
Hotel z nadajnikiem o tej porze powodował, że miałem wrażenie, że idę w kierunku jakieś bazy na obcej planecie.
Na szczycie byłem jeszcze, gdy było ciemno. Parking hotelowy pełen, z moich oględzin wynikało, że spokojnie za darmo mógłbym wjechać tu do góry o tej porze. Ludzi też się trochę pokazało już o tak wczesnej porze. To chyba był taki jedyny minus, wjeżdżające samochodu i przez to więcej ludzi niż zwykle na wschodzie słońca.
Widoki wspaniale, uwielbiam oglądać miasta w czasie nocy.
Prosečský hřeben (593 m n.p.m.) najwyższym wzniesienie Kotliny Libereckiej. Na szczycie mamy restauracje oraz wieże widokową. Niestety o tej godzinie wszystko pozamykane.
Znów Was zabrałem w Czeskie Góry Izerskie, chociaż tutaj największą atrakcją została koza, która elegancko pozowała.
Malownicza wieś położona na 862 m n.p.m. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1539 roku. Początkowo bywali tutaj drwale i poszukiwacze kamieni szlachetnych. Potem się to rozbudowało poprzez otwarcie huty szkła. Po II wojnie światowej niemieckich mieszkańców przesiedlono, a na ich miejsce weszli czescy leśnicy.
Jest to miejsce popularne do tego stopnia, że pobiłem swój rekord w czekaniu w kolejce na dużym parkingu aż zrobi się miejsce. 30 minut stałem i próbowałem wjechać jak ktoś wyjedzie, no tragedia. Do tego sam parking 36zł. Wielki chaos samochodowy.
To moja trasa piesza tutaj: Gdyby nie te samochody, które również się pchały poza parking pod zakaz byłoby całkiem przyjemnie. Klimat piękny, wiele restauracji sprawiało, że bez problemu bym znalazł miejsce by zjeść w spokoju.
Zawsze mam jakieś wewnętrzne blokady gdy muszę robić takie objazdówki, gdzieś za granicą, ale w sumie wyszło to całkiem spoko.
Dużo jeżdżenia wyszło ponad 750km. Czyli na spokojnie mógłbym sobie jechać w Beskid Żywiecki na weekend, a zawsze mi żal paliwa :D
Po tylu latach zdobyłem Koronę Sudetów, bardzo mnie to cieszy. Na koncie Sudeckiego Włóczykija mam 98/100 szczytów. Tylko 2 mi zostały w Czechach, ale blisko granicy, szykuje się finałowy wyjazd z szampanem :D

1 Komentarze
Taki młody, a już zdolny zdobywca!
OdpowiedzUsuń